Zanim zaczniemy projektować kolejne odpowiedzi na samotność, kryzysy psychiczne, presję czy przeciążenie młodych ludzi, warto zadać wcześniejsze pytanie: co w świecie dorastania może działać ochronnie, zanim pojawi się problem?
To pytanie zostało ze mną po tegorocznym Konkursie
Dokumentów 13. MFF TAURON Młode Horyzonty, odbywającym się pod patronatem
UNICEF Polska.
Wczoraj razem z Ulą Malko i Bartoszem Dajnowskim ogłosiliśmy
werdykt jury. Nagrodę otrzymali „Kandydaci Śmierci” reż. Maciej Cuske – czuły i bardzo
autentyczny film o dorastaniu, przyjaźni, ojcostwie i męskich emocjach, w
którym miłość do kina i zarażanie pasją stają się spoiwem relacji, która
przetrwała lata.
Filmy konkursowe pokazują świat dzieci i młodych ludzi z bardzo różnych perspektyw. Radość, przyjaźń, bliskość, emocje, akceptację, potrzebę przynależności, różnorodność, odwagę, rodzinę, potrzebę bezpieczeństwa i zachowania własnej tożsamości. Ale mówią też o samotności, byciu niezrozumianym i niewysłuchanym, presji, porównywaniu się, braku akceptacji, lęku o przyszłość czy poczuciu bycia gorszym.
Najcenniejsze są dla mnie te filmy, które pozwalają nam nie tylko zobaczyć te doświadczenia, ale naprawdę spojrzeć na świat oczami młodego człowieka. I które stawiają przed nami, dorosłymi, pytanie: jaki świat tworzymy dzieciom do dorastania?
To była też moja perspektywa w jury, wynikająca z
reprezentowania UNICEF Polska: jak film widzi i traktuje dziecko czy młodego
człowieka? Czy pozwala widzowi naprawdę wejść w jego doświadczenie, nie
odbierając mu podmiotowości i godności? Czy historia konkretnego bohatera
odsłania coś więcej o świecie, w którym dzieci i młodzi ludzie żyją?
Ale ważny temat nie wystarcza, żeby powstał dobry dokument. Liczy się też jakość filmowej opowieści: uważność obserwacji, sposób budowania historii, umiejętność pozostawienia miejsca na sprzeczności i niejednoznaczność, bez potrzeby dopowiadania widzowi wszystkiego. Film może dzięki temu nie tyle przekazywać gotową tezę, ile pozwolić nam samym zobaczyć coś, czego wcześniej nie dostrzegaliśmy.
I właśnie tak działają na mnie „Kandydaci Śmierci”.
Kiedy rozmawiamy o problemach dzieci i młodzieży, często
zaczynamy od tego, co już widzimy: samotności, presji, kryzysów, przeciążenia,
braku akceptacji czy poczucia niezrozumienia. Ten film kieruje uwagę trochę
wcześniej – na relację dorosłego z młodym człowiekiem i wysiłek wkładany w
jej budowanie.
Ojciec w „Kandydatach Śmierci” nie robi tego idealnie.
Czasem niezgrabnie. Ale jest obecny. Rozmawia. Dzieli się swoją pasją i próbuje
nią zarażać, jednocześnie zostawiając chłopcom bardzo dużo własnej przestrzeni.
Daje im sprawczość, traktuje ich poważnie, pozwala tworzyć coś razem z nim.
Kino staje się tu nie tylko pasją, ale językiem budowania bliskości.
Jest w tym filmie jeszcze jedna ważna warstwa: pytanie o
to, jak wychowujemy chłopców, jak tworzymy im przestrzeń do przeżywania i
wyrażania emocji oraz jak budujemy relacje ojców z synami. Film pozwala
obserwować tę relację razem z jej niedoskonałościami, sprzecznościami i zmianą
na przestrzeni lat.
Bo prawa dziecka to nie tylko ochrona dzieci wtedy, kiedy dzieje się coś złego. To również tworzenie takich warunków dorastania, w których dziecko jest traktowane poważnie, jest wysłuchane, ma swoją przestrzeń, podmiotowość i sprawczość. To relacje, w których może czuć się bezpieczne i ważne, doświadczać bliskości i akceptacji, szukać siebie, rozwijać zainteresowania i swój potencjał.
Taka relacja oczywiście nie chroni przed wszystkimi
trudnościami dorastania ani przed zagrożeniami, z którymi młodzi ludzie się
mierzą. Ale może budować fundamenty odporności: poczucie własnej wartości,
bezpieczeństwa i przynależności, umiejętność rozpoznawania i nazywania emocji,
proszenia o pomoc, radzenia sobie z porażką, presją czy odrzuceniem. Daje też
młodemu człowiekowi coś bardzo konkretnego — dorosłego, do którego można
wrócić z tym, co trudne, niepokojące albo niezrozumiałe. To ma znaczenie
zarówno dla dobrostanu i zdrowia psychicznego, jak i dla sposobu, w jaki młodzi
ludzie radzą sobie z presją rówieśniczą, samotnością, kryzysami, ryzykownymi
sytuacjami czy zagrożeniami w świecie cyfrowym. Nie eliminuje problemów, ale zwiększa
szansę, że dziecko nie będzie mierzyć się z nimi samo i że wcześniej poszuka
wsparcia. Bliskość, poczucie przynależności i dorosły, który pozostaje w
relacji, są więc nie tylko odpowiedzią na trudności, kiedy już się pojawią, ale
także częścią ich profilaktyki.
I chyba właśnie z takiej perspektywy najbardziej
zachęcałabym do oglądania filmów tegorocznego Konkursu Dokumentów – nie
tylko jako opowieści o konkretnych młodych bohaterach i ich doświadczeniach,
ale jako okazji do spojrzenia ich oczami na świat, który wspólnie im tworzymy,
i do zadania sobie pytania, co jako dorośli możemy w tym świecie zrobić
inaczej.
I na koniec – ogromne podziękowania dla całego zespołu Młodych Horyzontów, a szczególnie Agnieszki Sinickiej, Eli Janik, Ewy Primke, Hanny Wereszczyńskiej, Małgorzaty Kuszner, Mai Maciejewskiej i Karoliny Bialik, za zaproszenie UNICEF Polska do tej współpracy, zaufanie, świetną organizację i stworzenie przestrzeni do naprawdę dobrej rozmowy o filmie, dzieciach i młodych ludziach.











































