W świecie, gdzie przemoc wciąż dotyka zbyt wielu dzieci i
młodzieży, szukamy nowych, skutecznych sposobów, by przerwać ten krąg
cierpienia. Projekt, który realizowaliśmy z młodzieżą, miał właśnie to na celu.
Stworzyliśmy grę „Vis Orbis”, aby uczyć, inspirować i wprowadzać realne zmiany.
Wielu z nas, nawet nieświadomie, nosi ciężar traum, które wpływają na nasze
decyzje i relacje.
Dlaczego gra? Ponieważ młodzież potrzebuje narzędzi, które
angażują, rozwijają i edukują w sposób, który rozumieją. Gry dają im przestrzeń
do działania, wyborów i przemyśleń – a to właśnie jest klucz do zmiany.
Wspólne odkrywanie trudnej prawdy o przemocy
Gra „Vis Orbis” powstała, by mówić o przemocy, ale nie w
sposób, który przytłacza. Umożliwia młodym ludziom wcielanie się w role,
podejmowanie decyzji i zrozumienie, jak trudno jest wyrwać się z cyklu
przemocy. Dzięki wspólnej pracy nad scenariuszami i postaciami, uczniowie
zaczynają dostrzegać, jak wiele wpływu mają doświadczenia przeszłości na nasze
zachowanie. To, co widzieliśmy, było niesamowite – młodzi ludzie w pełni
angażowali się w dyskusje, analizując dylematy bohaterów gry.
Wprowadzenie zasady „Nic o nas bez nas” nie tylko kształtuje
społeczność opartą na szacunku i zrozumieniu, ale również stawia przed nami
wyzwanie: jak autentycznie włączyć głos dzieci i młodzieży w procesy decyzyjne.
Czy warto słuchać młodych? Jak stworzyć warunki do ich realnej partycypacji? Jakie
są skutki ignorowania ich głosu? Przyjrzyjmy się, jakie korzyści niesie za sobą
prawdziwa partycypacja młodych ludzi i jak możemy już dziś, w swoich
dziedzinach, przyczynić się do tego, żeby świat był miejscem, w którym każdy
głos, bez względu na wiek, jest naprawdę słyszany.
Osobiste motto
Nie wyobrażam sobie, żeby działania i decyzje podejmowane w
sprawie dzieci i młodzieży odbywały się bez ich uczestnictwa. Motto „Nic o nas
bez nas” zrodziło się w początkach istnienia M-LAB i podkreśla główną misję stowarzyszenia. To jednocześnie
odzwierciedlenie mojej osobistej misji. Ostatnie lata poświęciłam na budowanie
platformy dla młodych, umożliwiając im aktywne uczestnictwo, zarówno w
działaniach w ramach stowarzyszenia jak i jako koordynatorka ds. młodzieży i projektów
kreatywnych w Koninie, będąc rzeczniczką ich praw, ambasadorką ich działań i
patronką wspierającą ich działania.
Oto opowieść o marzeniach, nieoczekiwanych zwrotach sytuacji,
trudnościach i sukcesach i o tym, jak współpraca z młodzieżą, innowacyjne metody i determinacja stworzyły M-LAB, przestrzeń rozwoju w Koninie.
Po powrocie z Nowego Jorku do Polski w 2016 roku los
poprowadził mnie w moje rodzinne strony i to tu w Koninie zaczęłam moją
przygodę z angażowaniem młodzieży w działania na rzecz ich własnego rozwoju. To
był początek niezwykłej podróży, która przyniosła wiele wyzwań, ale także wiele
nieoczekiwanych sukcesów.
Marzenie
Pierwsze kroki stawiałam w Młodzieżowym Domu Kultury, w
którym odbywały się zajęcia artystyczne dla dzieci. Kreatywna atmosfera tego
miejsca podgrzewała moje marzenie o stworzeniu nowoczesnej przestrzeni, w
której młodzi mogliby nie tylko rozwijać swoją kreatywność ale również tworzyć
i realizować swoje własne pomysły.
Odpowiedzią może być dialog jako metoda poznawania
wzajemnych potrzeb i wypracowywania wspólnych rozwiązań. We wrześniu miałam
przyjemność odwiedzić Norwegię i poznać wiele osób i organizacji, które wykorzystują
dialog jako metodę pracy ze społecznościami lokalnymi. Wyjazd studyjny był
częścią programu „Aktywni Obywatele”, w którym uczestniczę, reprezentując
Stowarzyszenie M-LAB oraz Miasto Konin. Z tej wizyty wyciągnęłam wiele cennych
wniosków, które mogę wykorzystać w moich własnych działaniach, i chciałbym się
nimi z wami podzielić.
Po pierwsze: Blisko społeczności
Sztuka interaktywna w formie instalacji artystycznej to coś
więcej niż tylko statyczne obrazy na ścianach galerii. To doświadczenie, które
włącza widza jako aktywnego uczestnika, zapraszając go do eksploracji,
interakcji i refleksji. Prace tego rodzaju wykorzystują często nowoczesne
technologie, takie jak czujniki ruchu czy projekcje, aby tworzyć dynamiczne
przestrzenie, w których twórczość artysty miesza się z indywidualnym
doświadczeniem każdego odwiedzającego. Zapraszają widza do aktywnego
oddziaływania na dzieło poprzez ruch, dźwięk, dotyk lub inne działania. Dzięki
temu widz staje się współuczestnikiem i współtwórcą dzieła sztuki, mając wpływ
na to, jak ono ewoluuje i przeżywane jest przez innych.
Moc sztuki w
rozwiązywaniu problemów społecznych i dialogu
"Powiedz mi,
a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam, pozwól
mi zrobić, a zrozumiem" - Konfucjusz
W Sheffield miałam okazję doświadczyć dwóch bardzo ciekawych
interaktywnych instalacji poruszających problemy społeczne.
"Yes, it’s
Plastic, but…" w Millenium Gallery, podczas mojej wizyty we wrześniu
ubiegłego roku. Instalacja stworzona przez artystkę Lynne Chapman, która
eksplorowała kwestie tworzyw sztucznych i ekologiczne wyzwania związane z
plastikiem. Razem ze studentami i wykładowcami z Uniwersytetu w Sheffield zebrała 5
milionów słów z mediów społecznościowych, z rozmów z wytwórcami plastiku,
przetwarzających tworzywa sztuczne, sprzedawców i zwykłych konsumentów na temat
tego co czują i co myślą w kwestii wykorzystania opakowań z tworzyw sztucznych,
ponownego użycia i tego, co to znaczy być przyjaznym dla środowiska. Kluczowym
słowem okazało się w nich słówko BUT (ALE) wyrażające opinie pełne sprzeczności
i konfliktów. Na taśmach materiału wyszyła najczęściej pojawiające się zdania i
poglądy. Ponieważ dzieją się one w głowie, praca miała formę wielkiej chmury myśli,
którą można było sobie założyć na głowę. Chmura
zamętu, sprzeczności, zmartwień i niepokojów, frustracji, zamętu, napięcia
i bezradności.
