Wędrując w kierunku piękna
  • STRONA GŁÓWNA
  • ARTYKUŁY
    • Motocyklowe Przygody
    • Piękno Przyrody
    • Inspiracje Społeczne
    • Kreacja i Rozwój
  • PROJEKTY
    • Zmiany klimatu
    • AKTYWIZACJA MŁODZIEŻY
    • ZMIANA W EDUKACJI
    • Prawa dziecka
    • Strategie miejskie
    • DIALOG I PARTYCYPACJA

Oslo zapamiętam jako miasto fiordów, tętniące życiem, w którym ciągle słychać gwar rozmów i muzykę wydobywająca się z licznych barów i restauracji. Lillehammer,  jako miasto gór i jezior, pięknie położone nad jeziorem Mjøsa, bijące spokojem i ciszą. A oto kilka migawek z mojego ostatniego wyjazdu studyjnego w temacie dialogu.

Odważna architektura Opery

Budynek Opery znajduje się w centrum, na głowie fiordu Oslo. Pokryty jest marmurem z włoskiej Carrary i białym granitem i wydaje się wyrastać z wody. Dachy Opery wyglądają jak tarasy spacerowe nabrzeża, przypominają nachylone bulwary, i faktycznie można po nich spacerować. Cieszą również oko siedzących po przeciwnej stronie fiordu, gdy letnie wieczorne słońce odbija się od szklanych ścian.

Dwie uliczki

W centrum można również natknąć się na urokliwe i malownicze dwie krótkie uliczki Damstredeti Telthusbakken  z drewnianymi domami z końca XVIII i XIX wieku. Co ciekawe, każdy z nich jest zamieszkany!

Odpowiedzią może być dialog jako metoda poznawania wzajemnych potrzeb i wypracowywania wspólnych rozwiązań. We wrześniu miałam przyjemność odwiedzić Norwegię i poznać wiele osób i organizacji, które wykorzystują dialog jako metodę pracy ze społecznościami lokalnymi. Wyjazd studyjny był częścią programu „Aktywni Obywatele”, w którym uczestniczę, reprezentując Stowarzyszenie M-LAB oraz Miasto Konin. Z tej wizyty wyciągnęłam wiele cennych wniosków, które mogę wykorzystać w moich własnych działaniach, i chciałbym się nimi z wami podzielić.

Po pierwsze: Blisko społeczności

To już koniec wakacji, ale słońce wciąż przyjemnie świeci w to ciepłe wrześniowe sobotnie popołudnie. Wsiadam na motocykl, zakładam kask i rękawiczki. Jestem jak zawsze w pełnym skórzanym motocyklowym ubraniu. Dziś czuję, że panuję nad maszyną całkowicie. Żadnych lęków, tylko radość z jazdy.

Wybieram boczne drogi, mijając wiejskie krajobrazy. Łąki i pola dojrzałej kukurydzy. Czuję zapach lasu i żołędzi. To zapach zbliżającej się jesieni.

Zatrzymuję się obok starej stodoły. Zawsze mnie intrygowała i wydawała się fotogeniczna. Jeszcze nie udało mi się zrobić zdjęcia z jej udziałem, z którego byłbym zadowolony, ale może kiedyś.

Po drodze wpadam na kawę na konińską starówkę, na plac Wolności. Starówka Konina jest naprawdę urokliwa. Obserwuję ludzi i cieszę się tą chwilą.

Życie pełne jest pięknych chwil i wyjątkowych przeżyć, które czekają na nas, gdy tylko zdecydujemy się wyjść poza swoją strefę komfortu. Czasem wystarczy krótka przejażdżka, by odkryć coś nowego i poczuć radość z prostych przyjemności.






Czas spędzony z moimi córkami jest zawsze wyjątkowy. Dzięki nim moje życie jest pełne. Mamy swoje rytuały, swoje miejsca i swoje wspomnienia. Mój sierpniowy wyjazd do młodszej córki był specjalny pod wieloma względami. Jeden z nich pozostawił trwały ślad na moim nadgarstku. Bezpretensjonalny w swojej prostocie rysunek w kształcie półokręgu z małym otwartym kółeczkiem pośrodku. Naładowany znaczeniem. Kilka tygodni wcześniej Michalina zaproponowała zrobienie wspólnego tatuażu, co napełniło mnie ogromnym wzruszeniem i radością. Jedna część tatuażu znajduje się na mojej ręce a druga na jej plecach. Gdy ją przytulam oba półokręgi łączą się w jedną całość: pełnię, nierozerwalność, uzupełnienie się. Tatuaż wykonała go przemiła dziewczyna z TenaciousTattoo na Kelham Island w Sheffield (o Kelham Island pisałam w poprzednim wpisie).

Sztuka interaktywna w formie instalacji artystycznej to coś więcej niż tylko statyczne obrazy na ścianach galerii. To doświadczenie, które włącza widza jako aktywnego uczestnika, zapraszając go do eksploracji, interakcji i refleksji. Prace tego rodzaju wykorzystują często nowoczesne technologie, takie jak czujniki ruchu czy projekcje, aby tworzyć dynamiczne przestrzenie, w których twórczość artysty miesza się z indywidualnym doświadczeniem każdego odwiedzającego. Zapraszają widza do aktywnego oddziaływania na dzieło poprzez ruch, dźwięk, dotyk lub inne działania. Dzięki temu widz staje się współuczestnikiem i współtwórcą dzieła sztuki, mając wpływ na to, jak ono ewoluuje i przeżywane jest przez innych.

Moc sztuki w rozwiązywaniu problemów społecznych i dialogu

"Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam,  pozwól mi zrobić, a zrozumiem" - Konfucjusz

W Sheffield miałam okazję doświadczyć dwóch bardzo ciekawych interaktywnych instalacji poruszających problemy społeczne.

"Yes, it’s Plastic, but…" w Millenium Gallery, podczas mojej wizyty we wrześniu ubiegłego roku. Instalacja stworzona przez artystkę Lynne Chapman, która eksplorowała kwestie tworzyw sztucznych i ekologiczne wyzwania związane z plastikiem. Razem ze studentami i wykładowcami z Uniwersytetu w Sheffield zebrała 5 milionów słów z mediów społecznościowych, z rozmów z wytwórcami plastiku, przetwarzających tworzywa sztuczne, sprzedawców i zwykłych konsumentów na temat tego co czują i co myślą w kwestii wykorzystania opakowań z tworzyw sztucznych, ponownego użycia i tego, co to znaczy być przyjaznym dla środowiska. Kluczowym słowem okazało się w nich słówko BUT (ALE) wyrażające opinie pełne sprzeczności i konfliktów. Na taśmach materiału wyszyła najczęściej pojawiające się zdania i poglądy. Ponieważ dzieją się one w głowie, praca miała formę wielkiej chmury myśli, którą można było sobie założyć na głowę. Chmura  zamętu, sprzeczności, zmartwień i niepokojów, frustracji, zamętu, napięcia i bezradności.

W samym sercu północnej Anglii, w hrabstwie South Yorkshire, leży Sheffield. To miejsce, które przeszło przemianę od fabryk i dymiących kominów do wspaniałych galerii i artystycznych doznań. Miasta niezależnych twórców, kultury i inspiracji. To przykład tego, co dzieje się z miastem, gdy zaczyna stawiać na zaspokajanie potrzeb młodych umysłów i tworzy środowisko do rozwoju i ekspresji. Po raz pierwszy jestem tu latem odwiedzając moją córkę młodszą Michalinę, która po studiach z produkcji filmu na Sheffield Hallam University i została tu na stałe. To miejsce jest idealne dla mnie w moich poszukiwaniach kreatywności, fascynuje mnie kreatywna strona miasta, murale, galerie, klimatyczne kafejki. W całym mieście znajduje się światowej klasy sztuka uliczna.

Podążając śladem transformacji miasta, odwiedzam Cultural Industries Quarter (Dzielnicę Przemysłu Kulturalnego) niedaleko dworca kolejowego. Powstała dzięki inicjatywie władz lokalnych przy zaangażowaniu sektora prywatnego. Stworzono tu warunki, które przyciągnęły nowy biznes, dały przestrzeń dla rozwoju sztuki, muzyki i designu, filmu, sztuk performatywnych i realizacji wydarzeń kulturalnych. Inicjatywa jest uznawana za model zrównoważonego rozwoju w Wielkiej Brytanii i Europie.

W jednym z odrestaurowanych budynków przy Sidney Street, który pokryty jest sztuką uliczną autorstwa Jo Peel & Marka McClure oraz Phlegm, znajduje się pracownia sitodruku i oprawiania obrazów APG Works, która jest również miejscem letnich muzycznych wydarzeń, wystaw prac graficznych oraz targów odzieży vitage.

Czasem, wystarczy tylko krótka podróż, by odkryć prawdziwe perełki. W gorące sobotnie popołudnie, wybrałam się motocyklem w okolice Sycewa, niewielkiej wsi oddalonej godzinę jazdy od mojego domu. To właśnie tam, wśród urokliwych jabłoniowych sadów, ukrywa się wyjątkowe miejsce - RestauracjaOld Garden.

Zanim przekroczyłam próg ogrodu otaczającego restaurację, wiedziałam, że czeka mnie coś niezwykłego. Wystarczył jeden krok, by poznać atmosferę, która otacza to miejsce. Ścieżka dźwiękowa Latino Best Mood płynęła delikatnie w tle, a akordy Buena Vista Social Club przywitały mnie niczym starą przyjaciółkę.

Właściciele Old Garden stworzyli miejsce, w którym smak i sztuka splatają się w jedno. Restauracja położona jest tak, że podczas posiłku można zachwycać się widokiem rabat kwiatowych, ogrodu różanego i jabłoniowego sadu. Ale to nie tylko przyroda robi tu wrażenie. Restauracja pełni także funkcję galerii sztuki, co w połączeniu z artystycznym wystrojem wnętrza tworzy niepowtarzalną atmosferę.

Jednak to, co wyróżnia Old Garden spośród innych miejsc, to kuchnia. Tutaj smak nie jest jedynie zmysłową przyjemnością, ale także wyrazem filozofii restauracji. Owoce, warzywa i zioła używane w potrawach pochodzą z własnego ogrodu, a płatki kwiatów zdobią każde danie. To wyjątkowe podejście do gotowania sprawia, że smaki są nie tylko wyśmienite, ale też pełne życia i naturalności.

Więc jeśli kiedykolwiek znajdziesz się w okolicy, nie wahaj się odwiedzić Old Garden. To miejsce, które pozwoli ci odkryć smaki życia na nowo, otworzy drzwi do sztuki i zapewni dawkę inspiracji, którą z pewnością zabierzesz ze sobą. Bo Old Garden to nie tylko restauracja - to prawdziwa uczta dla zmysłów i duszy, której doświadcza się nawet przez chodzenie boso po trawie w ich magicznym ogrodzie.

W wieku 45 lat odbyłam inną wyjątkową podróżą, ku nowym wyzwaniom i odkryciom. Rzuciłam pracę w międzynarodowej korporacji, i życie w Paryżu, w którym  wówczas mieszkałam i zdecydowałam się na coś zupełnie innego. Dla wielu mogło to wydawać się szalonym posunięciem, ale dla mnie było to krokiem w kierunku, który od dawna kiełkował w moim sercu.

Przez wiele lat pracowałam w korporacyjnym środowisku, zajmując się strategią marki, innowacjami produktowymi i kampaniami marketingowymi. Byłam częścią globalnej machiny biznesowej, gdzie liczyły się cyfry, wskaźniki i trendy. To była praca pełna wyzwań i sukcesów, ale z czasem zaczęłam odczuwać, że czegoś mi brakuje. Chciałam, aby moja praca miała nie tylko wymierny efekt w postaci zysków, ale także głęboki wpływ na ludzi i społeczeństwo.

Gdy skończyłam 44 lata, podjęłam odważną decyzję: rzuciłam posadę, w której osiągnęłam wiele, i postanowiłam zainwestować w siebie na zupełnie nowy sposób. Wybrałam się do Nowego Jorku, aby rozpocząć studia na School of Visual Arts. To było jak ponowne otwarcie książki, której kolejne strony obiecywały mnóstwo niesamowitych przygód.

Mój rocznik tworzył międzynarodowy zespół dwudziestoparolatków, każdy z własną historią i marzeniami. Razem nauczyliśmy się, jak projektować innowacje społeczne - te unikalne rozwiązania, które zmieniają świat na lepsze. Była to nauka, która wychodziła dużo dalej niż tylko kształcenie umiejętności. To była podróż w świat myśli kreatywnej, etycznych wyborów i zrozumienia prawdziwych potrzeb ludzi.

Zaczęłam tworzyć projekty, które miały nie tylko komercyjny sens, ale także przyczyniały się do rozwiązania konkretnych problemów społecznych. Było to jak odkrywanie nowego języka, w którym słowa "wartość" i "pozytywny wpływ" brzmiały najgłośniej. Moje doświadczenie w korporacji dało mi solidne podstawy, ale teraz mogłam je łączyć z głębokim zrozumieniem społecznych potrzeb i dążyć do tworzenia rozwiązań, które naprawdę przynoszą zmianę.

Dziś, patrząc wstecz na tę podróż, wiem, że podjęcie decyzji o studiach w Nowym Jorku było jednym z najlepszych kroków w moim życiu. Nie tylko nauczyłam się projektowania innowacji społecznych, ale także odkryłam zupełnie nowy wymiar spełnienia zawodowego. Moje 45 urodziny były punktem zwrotnym, który otworzył mi drzwi do nowej rzeczywistości.

Dla wszystkich Was, którzy stoją na rozdrożu, zastanawiając się nad zmianą kierunku czy podjęciem nowego wyzwania, chcę powiedzieć: nigdy nie jest za późno na naukę i rozwój. Każdy krok, nawet ten nieco odważniejszy, może prowadzić do czegoś wspaniałego. Wystarczy zaufać sobie i otworzyć się na nowe możliwości.

Pamiętajcie, że każdy z Was ma w sobie potencjał, by tworzyć zmiany i inspirować innych. Wszystko, co trzeba zrobić, to podjąć ten pierwszy krok w kierunku swoich marzeń.













Podróżując motocyklem doświadczam piękna i wolności, ale często towarzyszy mi także strach, zwłaszcza na nieznanych trasach. Dlatego stale wypróbowuję nowe sposoby, które pomogą mi go zredukować i cieszyć się pełnią moich motocyklowych przygód.

Oto sposoby, które najlepiej mi się sprawdzają. Zobacz, czy sprawdzą się też u Ciebie?

1. Wdech i wydech: Jadąc skupiaj się na swoim oddechu. Gdy skupiam uwagę na oddechu, mój umysł staje się spokojniejszy, a strach traci swoją moc. Wdech i wydech. Spróbuj - wydłużaj wydechy i wdechy, aby uspokoić umysł i wyciszyć emocje. Głęboko oddychaj.

2. Doceniaj piękno otaczającej przyrody: Podczas jazdy motocyklem, pozwól swoim zmysłom odbierać piękno przyrody wokół Ciebie. Skup się na widokach, dźwiękach i zapachach, które otaczają Cię w tej chwili.

3. Wyobraź sobie sukces: Przed podróżą wizualizuj sobie, że bezpiecznie dojeżdżasz do celu. Widzisz siebie pewnie i odważnie pokonującą zakręty i wyzwania na drodze. W pełni panującą nad motocyklem i czerpiącą radość z podróży.

4. Korzystaj z afirmacji: Powtarzaj sobie afirmacje, takie jak "Jestem silna/silny i odważna/odważny", "Wierzę w swoje umiejętności", "Mam kontrolę nad swoim motocyklem i drogą". Te zdania wzmocnią Twoją wiarę w siebie.

5. Przełamuj strach stopniowo: Jeśli odczuwasz lęk podczas jazdy, zacznij od praktyki na spokojnych i mniej ruchliwych trasach. Stopniowo zwiększaj trudność tras, dając sobie czas na dostosowanie się do nowych wyzwań.

6. Ustalaj realistyczne cele: Postaw sobie realistyczne cele podróży i nie porównuj się do innych motocyklistów. Jedź taki dystans jaki na tę chwilę jesteś w stanie pokonać. Skup się na swojej drodze i ciesz się każdym osiągniętym kamieniem milowym.

7. Poznaj trasę z wyprzedzeniem: Przed wyruszeniem na dłuższą trasę, zapoznaj się z trasą i planem podróży. Poznaj zakręty, punkty orientacyjne i potencjalne przeszkody -  Google Maps są świetnym wynalazkiem! Pomoże Ci to obniżyć lęk przed nieznanym.

8. Zrozum swoje lęki: Zastanów się nad źródłem swojego lęku i zacznij go rozumieć. Może to być strach przed nieznanym, może przed utratą kontroli lub niska samoocena i brak pewności siebie. Zaakceptuj to co odkryjesz. Akceptując swoje lęki, łatwiej będzie Ci sobie z nimi poradzić.

9. Bądź wdzięczna: Przed i po jeździe, zanurz się w uczuciu wdzięczności za możliwość podróżowania motocyklem, za zdolności, które posiadasz i za każdą nową przygodę!

I na koniec sposób, którego jeszcze nie wypróbowałam, ale koniecznie muszę, bo zdecydowanie warto!

10. Regularnie praktykuj na placu manewrowym: Wyznacz sobie czas na regularne ćwiczenia na placu manewrowym, gdzie będziesz doskonalić swoje umiejętności i nabierać pewności podczas manewrów. Lub znajdź szkołę jazdy w pobliżu swojego miejsca zamieszkania i zrób kurs doskonalenia jazdy na motocyklu. Na przykład na Torze Łódź, w OSK Motorista w Warszawie, w 3MM Racing Academy, w OSK High lub w MotoPomocni.  

Pamiętaj, że lęk to naturalna reakcja, ale można go przezwyciężyć i nie pozwolić, aby ograniczał Twoje motocyklowe przygody. Wypróbuj te techniki, dostosowując je do swoich indywidualnych potrzeb, i ciesz się każdym przeżytym chwilą podczas Twoich motocyklowych podróży!

Podczas samotnej wyprawy odkrywam nie tylko fascynujące krajobrazy, ale także samą siebie. Kiedy wsiadam na motocykl zawsze odczuwam strach. Wraz z każdym kolejnym kilometrem turkot silnika, zapachy pól i lasów - droga odsłania przede mną widoki. Gdy jestem tylko ja i mój motocykl, staję twarzą w twarz z wyzwaniami i obawami, które kryją się we mnie. 

‘Czy ja w ogóle umiem jeździć motocyklem?
‘Czy to jest zachcianka czy prawdziwa pasja?
‘Czy to tylko mój snobizm?
‘Czy robię w życiu naprawdę to czego pragnę? Co jest moim autentycznym Ja?

Każda kręta droga staje się metaforą dla wyzwań, z którymi muszę się zmierzyć w życiu. Odwaga, jakiej nabieram na siodle, odzwierciedla odwagę w innych aspektach mojego życia, gdzie ze strachem stawiam czoła przeciwnościom i niepewnościom.

Każdy nowy przystanek na trasie to okazja do odkrywania nowych miejsc i kultur, ale także możliwość głębszego poznania samej siebie. Lubię piękno. Szukam piękna. Wyjątkowości. Kreatywności. Nieszablonowości. Industrialne klimaty Cukrowni Żnin i Gorzelni Gwieździn, klifowe plaże Ustki, kutry rybackie na przystani w Jarosławcu, piekarnia Manufaktura w Łebie, nocowanie w wiatraku na górze Sobótka, poziomkowe piwo w browarze Poziomka. Ale też ciszy. Puste poranne plaże, śpiew ptaków nad jeziorami, zapach żywicy sosnowego lasu, kaczki brudzące się do dnia w porannym słońcu, obłoki chmur sunące po niebie.

Samotność nie jest tutaj moim wrogiem, ale najlepszym przyjacielem, który pozwala mi skupić się na własnych myślach i uczuciach. Medytując na odludziu, uczę się akceptować i zrozumieć swoje wewnętrzne pragnienia i potrzeby.

Wyprawy motocyklowe uczą mnie także pewności siebie. Starają się uczyć, choć nie wiem czy im się to udaje :D Z każdym pokonanym kilometrem dowodzę sobie, że jestem w stanie osiągnąć więcej, niż myślałam. To, co niegdyś stało pod znakiem zapytania, teraz staje się rzeczywistością. Motocykle nauczyły mnie, że granice istnieją tylko w naszych umysłach, a prawdziwa wolność tkwi w odwadze pokonywania ich.

1002 kilometry. Tyle wykręciłam podczas tej wakacyjnej trasy anno domini 2023. 

Żadnych niespodzianek w drodze do Poznania. Wczesnym popołudniem byłam na miejscu. Ostatnie trzy dni po podróży chcę wykorzystać na odwiedzanie ulubionych miejsc, czytanie i chodzenie po kafejkach.


Rano Triumph nie chciał odpalić, więc wezwałam lawetę gotowa odesłać go do domu. Ponownie źle oceniłam sytuację, bo okazało się, że ten młody motocyklista odstawiając wczoraj motocykl na parking zostawił go na biegu i głupio się zrobiło, gdy po przyjeździe pomocy drogowej pięknie odpalił. No cóż... Pojechałam więc dalej do kolejnego punktu podróży oddalonego o 150 km Restauracji i Gościńca "Poziomka" w Kujankach. Gościniec to też browar produkujący KUJAŃSKIEGO JOKERA, w tym przepyszne piwo poziomkowe. Nie mogłam się zdecydować czy chcę spróbować jasnego lagera czy poziokowe, więc wzięłam obydwa. Pobliskie jezioro Borówno to strefa ciszy, pięknie zagospodarowany brzeg z plażą i pomostami dla żaglówek. Spacerując trzeba uważać, żeby nie zdepnąć przypadkiem wędrującej żaby. Po przespanej w gościńcu nocy spędziłam nad jeziorem cały ranek oglądając budzące się kaczki. Do Poznania zostało mi 130 km. Jadę tam by spędzić urodziny z moją córką i pobyć kilka dni w moim mieszkanku na poddaszu jednej z kamienic na Jeżycach.


Nowsze posty Starsze posty Strona główna

O MNIE

Witaj na moim blogu – miejscu pełnym pasji, podróży i inspiracji, które napędzają mnie do odkrywania piękna i tworzenia pozytywnej zmiany. Jako liderka i innowatorka społeczna inicjuję projekty wspierające dzieci i młodzież, dążąc do budowy dla nich lepszego świata.
Read More

OBSERWUJ MNIE

POPULAR POSTS

  • Nic o nas bez nas! - jak zapewnić głos dzieciom i młodzieży?
  • Czasami sukces przybiera nieoczekiwaną formę
  • Podlasie - szept puszczy i skrzydła bocianów
  • Nowojorskie początki w projektowaniu innowacji społecznych - punkt zwrotny
  • Puste poranne plaże
  • Kiedy sztuka staje się doświadczeniem
  • Noc w wiatraku ..z przygodami
  • Miejski chill
  • Czy jesteśmy gotowi na zmiany klimatu?
  • 1002 Kilometry odwagi

Categories

  • Aktywizacja młodzieży 3
  • Dialog 2
  • Dialog i partycypacja 3
  • Edukacja 2
  • Inspiracje 13
  • Inspiracje społeczne 5
  • Klimat 1
  • Kreacja 9
  • Kreacja i rozwój 5
  • Kreatywność 6
  • Miejsca 6
  • Młodzież 4
  • Motocyklowe przygody 16
  • Natura 4
  • Partycypacja 4
  • Piękno 7
  • Piękno przyrody 4
  • Podróże 22
  • Prawa Dziecka 2
  • Projekty 4
  • Rodzina 1
  • Rozwój 2
  • Samorozwój 2
  • Strategie miejskie 1
  • Wyróżniony 22
  • Zmiana w edukacji 1
  • Zmiany klimatu 1

Advertisement

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Wedrujac w kierunku piekna

Copyright © Wędrując w kierunku piękna. Designed by OddThemes